W parku narodowym w Botswanie pewna matka wspinała się z dwójką synów i ich kolegą na wzgórze, aby obejrzeć gniazdo czarnego orła. W połowie drogi, jak podaje czasopismo przyrodnicze Custos, z rosnących z tyłu zarośli dobiegł ich groźny pomruk. Instynktownie rzucili się do ucieczki, ale matka zaraz przypomniała sobie przeczytaną kiedyś radę, by tak nie reagować. „Błyskawicznie się odwróciłam”, opowiada Jill Olivier, „i zobaczyłam przed sobą wielką lwicę, która na szczęście zastygła w bezruchu jakieś pięć metrów ode mnie”. Dzielna Jill głośno powiedziała wtedy trzem stojącym za nią chłopcom, żeby się nie ruszali. „Byłam przerażona”, dodaje, „ale wiedziałam, że nie mogę przestać patrzyć jej w ślepia, bo może się na mnie rzucić”. Mniej więcej po dwóch minutach lwica zaczęła się wycofywać. Również Jill powoli odsuwała się do tyłu, nieustannie wpatrując się w zwierzę. Nagle lwica zawróciła i uciekła. Na koniec Jill podaje dobrą radę: „W buszu nie bądź zbyt pewny siebie i zawsze miej przy sobie kogoś doświadczonego”.
„Zła wiadomość dla brazylijskich telewidzów: TV podaje coraz więcej złych wiadomości” — twierdzi dziennik O Estado de S. Paulo. Jak czytamy, 15 dziennikarzy oglądało przez 10 dni wszystkie telewizyjne programy informacyjne. Zaledwie 18 procent informacji zakwalifikowali jako dobre. Dyrektor instytutu prowadzącego te badania powiedział: „Był to 95-godzinny maraton tragedii”. Za najbardziej przygnębiające uznano wiadomości z dziedziny gospodarki i ekologii. Garść optymistycznych informacji dotyczyła rozrywki i sportu. Pewien psychoanalityk ostrzega, że tak duże dawki przemocy i nieszczęść podawane w programach informacyjnych mogą zmienić zachowanie ludzi i skłonić niektórych do banalizowania cudzych tragedii.
„Dzwony kościelne dzwonią za często i za głośno” — przynajmniej dla niektórych mieszkańców zachodniej części Toronto, donosi gazeta The Toronto Star. Ich zdaniem dźwięk dzwonów stanowi „hałas uciążliwy dla otoczenia”, udali się więc w tej sprawie z petycją do ratusza. Władze miasta zaleciły kościołom, których dotyczyła skarga, aby uderzały w dzwony przez minutę dwa razy dziennie w dni powszednie, a w niedzielę trzy razy — ale nigdy przed 9. rano. Dzwony mogą się też rozlegać z innych okazji, takich jak śluby, pogrzeby i wieczorne nabożeństwa wielkopostne. Głos dzwonów ma przypominać parafianom o porach modlitw i nabożeństw. Jednakże tutejsi mieszkańcy uważają, że tę samą rolę mogą spełniać budziki, które na dodatek nie przeszkadzają innym i nie stawiają na nogi całej okolicy.
Co roku na całym świecie tysiące dzieci umiera na SIDS (Sudden Infant Death Syndrome — zespół nagłej śmierci niemowląt). Jest to jedna z najczęstszych przyczyn zgonów w pierwszych kilku miesiącach życia. Przyczyny SIDS nie są znane. Paryski dziennik International Herald Tribune donosi, że w Australii odbyło się spotkanie lekarzy specjalistów zajmujących się tym problemem. Oto ich rada dla rodziców: „Nie pozwólcie niemowlętom spać na brzuchu”. Z badań zdaje się wynikać, iż ryzyko śmierci jest co najmniej trzykrotnie wyższe, gdy dzieci kładzione są na brzuszku niż wtedy, gdy leżą na plecach albo na boku. Według lekarzy uświadomienie rodzicom tego zagrożenia mogłoby uratować życie tysiącom niemowląt.
Tradycja japońska raczej nie zachęcała mężów do pomagania w domu, ale czasy się zmieniają. Ostatnia ankieta przeprowadzona w Tokio wykazała, że choć mężczyźni dalej uważają gotowanie, wychowywanie dzieci i zmywanie naczyń za zajęcia typowo kobiece, to prawie 60 procent jest zdania, że powinni pomagać w domu. Jakieś 70 procent twierdzi, iż często sprząta, robi zakupy i wynosi śmieci. Najbardziej chętni do pomocy są młodzi małżonkowie: 60 procent zgadza się, że „mąż powinien pomagać w domu tyle, ile tylko może”, a 29 procent zaznacza, iż „nie mają nic przeciwko temu”. „Jednakże młodym mężom szybko przechodzi ta gotowość do pomagania”, stwierdza dziennik Mainichi Daily News, dodając, iż „w rodzinach, w których pierwsze dziecko chodzi do szkoły podstawowej, odsetek mężów wyrażających chęć do wykonywania możliwie wielu obowiązków domowych spada do 47 procent”. Natomiast do 13 procent rośnie odsetek tych, którzy uważają, że nie muszą pomagać w domu.