W parku narodowym w Botswanie pewna matka wspinała się z dwójką synów i ich kolegą na wzgórze, aby obejrzeć gniazdo czarnego orła. W połowie drogi, jak podaje czasopismo przyrodnicze Custos, z rosnących z tyłu zarośli dobiegł ich groźny pomruk. Instynktownie rzucili się do ucieczki, ale matka zaraz przypomniała sobie przeczytaną kiedyś radę, by tak nie reagować. „Błyskawicznie się odwróciłam”, opowiada Jill Olivier, „i zobaczyłam przed sobą wielką lwicę, która na szczęście zastygła w bezruchu jakieś pięć metrów ode mnie”. Dzielna Jill głośno powiedziała wtedy trzem stojącym za nią chłopcom, żeby się nie ruszali. „Byłam przerażona”, dodaje, „ale wiedziałam, że nie mogę przestać patrzyć jej w ślepia, bo może się na mnie rzucić”. Mniej więcej po dwóch minutach lwica zaczęła się wycofywać. Również Jill powoli odsuwała się do tyłu, nieustannie wpatrując się w zwierzę. Nagle lwica zawróciła i uciekła. Na koniec Jill podaje dobrą radę: „W buszu nie bądź zbyt pewny siebie i zawsze miej przy sobie kogoś doświadczonego”.